Było dobrze, kręciło się z dnia na dzień i było dobrze.

Nic nie wskazywało na to, żeby nagle mogło być źle.

I bum! Nagle przyszedł lockdown – zamykamy firmę, wstęp do biura zabroniony, wszystkie zaplanowane spotkania zostają odwołane. Ale żyć dalej trzeba, pracować trzeba, zarabiać trzeba! Leasingi, wynagrodzenia – tego nie da się zatrzymać.

Czarny scenariusz trafił nas wszystkich niespodziewania i najbardziej uderzył w tych, którzy nie byli przygotowaniu lub nie potrafili się zaadaptować do nowej sytuacji.

Zupełnie jak za czasów dinozaurów :D, ale firmom dinozaurom poświęcony będzie oddzielny artykuł. 

Z pomocą w tych trudnych dniach przyszedł Internet i zestaw dostępnych dla narzędzi. Niestety znaczna cześć firm, korzystając z dobroci pracy zdalnej korzystało z przesyłanych dokumentów za pośrednictwem poczty lub komunikatorów, dzięki czemu jeden plik otrzymał kilkanaście wersji i koniec końców nikt nie widział, która jest poprawna. A z efektywnością i wydajnością pracy miało to nie wiele wspólnego.

Tym samym firmy straciły część swojego dochodu z uwagi na trwającą pandemię, a taką samą, albo większą cześć z uwagi na brak przygotowanych procedur, procesów i schematów organizacyjnych, które w tych trudnych czasach mogłyby zabezpieczyć, albo nawet zagwarantować stabilność przedsiębiorstwa.

I choć część firm zdecydowała się na odwiedzenie zasobów i narzędzi Internetowych, to zły ich dobór, lub nieprawidłowa implementacja zraziła potencjalnych użytkowników, być może pracowników i nie jest wykluczone, że zamknięta została droga rozwoju w kierunki przedsiębiorstwa XXI wieku.

Co gorsza, kolejna fala pandemii i odgórnych zamknięć dopiero przed nami.